16.05.2013

Krewetki z patelni


Dziewczyny i Chłopaki,

nie samą moda człowiek żyje, i na potwierdzenie tej tezy maga szybka, zdrowa i efektowna potrawa!

Krewetki z patelni


Nie, nie. Nie żebym całymi dniami jadła tylko sushi, przegryzając krewetkami, a do kawy tiramisu tylko smakowała :)
Ale nawet jeśli na wpis kulinarny zagląda tu do mnie tylko kilka osób, to do tych kilku osób mówię:
jeśli wrzucam tu jakiś przepis to wiedz, że jest sprawdzony przeze mnie i fantastyczny w smaku!
Do dzieła zatem!
Krewetki z patelni to przepis, który uratuje Wam zarówno przyjęcie okolicznościowe, jak i szybką, niezapowiedzianą wizytę gości. Dodatkowo zrobi Wam bardzo światowy PR ;) - nic tak nie podnosi oceny kobiety od  garów w oczach gości, jak egzotyka na talerzu. I choć krewetki są już u nas bardzo popularne, to przecież po podwórku nie drepcą, pazurem w piachu nie grzebią i trawy na łące nie skubią. Więc to jednak egzotyka, no jeju.

Przygotowujemy:
30 szt. krewetki gotowanej (najczęściej w sklepach dostępne mrożone - są bardzo dobre)
kieliszek koniaku (opcjonalnie)
łyżka masła
natka pietruszki zielonej
3 duże ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku


Krewetki rozmrażam, odrywam ogonek wraz z twardą osłonką, zalewam kieliszkiem koniaku (można też pominąć w ogóle alkohol) na 20 minut. Na patelni rozgrzewam masło, wrzucam odsączone z wody i alkoholu krewetki, lekko solą, dodaję przeciśnięty czosnek. Smażę 6 minut (nie przedłużać smażenia, bo krewetki zrobią się gumowate a masło będzie zabijać ;)), pod koniec smażenia wrzucam dużą ilość posiekanej natki pietruszki.
Gorące krewetki podaję zazwyczaj z pieczywem z masłem, czasem zaś z makaronem spaghetti dodatkowo obsmażonym na tłuszczu pozostałym po smażeniu krewetek.
Mówię Wam - palce lizać !

Ściskam

Aga





























pics by me

1 komentarz: