04.06.2013

Historia "Szklanego Pantofelka"















































Kochani moi,
tak szybciutko dziś, bo obowiązki pozablogowe wzywają.
Już wiecie, że odziewam się w męską koszulkę, bo taki mój przewrotny charakter.
Dziś pierwszy chyba raz w spódnicy - odzyskanej z lumpexowej sukienki, którą moja córka kupiła 2 lata temu za 2 złote, a ta biedaczka, w zapomnieniu i niełasce, szmat (jakież to wymowne słówko) czasu przeleżała w jakimś domowym zaciszu. To znaczy w szafie.
A buty!? Ooo, z butami to jest tak, że może do kościoła bym w nich nie poszła, ani nawet do kiosku, bo są ...2 rozmiary na mnie za duże. Choć to też nie przeszkoda, bo jak Wam opowiem pewną historię sprzed kilku lat, za duże buty (a nawet dwa prawe) przeszkodą do chodzenia nie są.
Parę lat temu prowadziłam w moim mieście taki mały salon z włoskim obuwiem. "Szklany Pantofelek", pamiętacie? Pierwszy w Tomaszowie, a co! Na moje (nie)szczeście buty spodobały się nie tylko moim cudownym Klientkom (wszystkie Was, Kochane, serdecznie pozdrawiam), ale również...złodziejom. I to złodziejom-cwaniakom, którzy (a to spryciule), coby kłopotu sobie wielkiego nie robić i z butami po bazarach nie latać, postanowili osierocić prawie wszystkie pary z ich jednej połówki. Pozabierali (nie chcąc panów obrażać, kradzieżą tego nawet nie nazwę) po jednym (słownie: jednym!!!!!) bucie z pary. Byli bowiem przekonani, że kto tam kiedy słyszał o ubezpieczaniu takich niewielkich sklepów, i że niesiona chęcią odzyskania drugiego bucika, dogadam się z nimi na zasadzie: "chcesz paniusiu drugiego bucika i dalej kręcić biznes - zapłać nam"...i tu padła kwota tak absurdalna, iż zaśmiałam się w telefon tak rozkosznie, że pan złodziej natychmiast stracił swój jakże groźny, złodziejski i złowieszczy ton, przemawiając nagle głosikiem zwiastującym rychłe ...zrobienie w majtki :) Gdy zaś po chwili, wciąż mając na uwadze nasze dobre stosunki, bardzo rzeczowym, aczkolwiek wciąż radosnym tonem poinformowałam, że bardzo przepraszam, że do dogadywania się to ja jestem pierwsza, bo szanuje ludzkie marzenia i wielką miłość do butów, szczególnie włoskich, ale że sorry, że mam ubezpieczenie i że bardzo panom dziękuję, bo jakże piękny zrobili mi obrót, gdyż właśnie cała kolekcja zniknęła w mgnieniu oka. No może wytrycha. A ubezpieczenie będę miała. I cześć. :)
Panowie, bo chyba było ich kilku, mam wrażenie nawzajem się poubijali, bo nie dość, że kasa koło nosa przeleciała, to kuźwa w dodatku żony, dziewczyny, czy kochanki smakiem mogły się tylko obejść, bo każda niestety dwie zdrowe nogi miała :)) Co za pech! Eh...:)
No i były takie jedne piękne mokasyny, co to prawy wyglądał, jak lewy, a lewy prawie dokładnie jak prawy...cudne, srebrne w macie, wielki hicior sprzedażowy, miękka, włoska skórka, dopasowująca się do stopy. Patrzyły na mnie błagalnym wzrokiem i mruczały "mamo, nie wyrzucaj nas". Skórka, powtarzam, ta cudowna skórka, tak idealnie dopasowująca się do stopy, że jak szłam w dwóch prawych, to aż ludzie z zachwytu piali! Niektórzy nawet przystawali na chwil kilka!
Boże, co ja Wam tu opowiadam!
:)
Miłego wieczoru!
Bawcie się dobrze!
Ściskam!

p.s. Oluś, buty bezpiecznie stoją na miejscu w szafie :)























































pics by Maciej
top Pull&Bear, spódnica sh/DIY, sandały Oli Centro

12 komentarzy:

  1. Jesteś bossssska, uwielbiam Cie czytać :) Masz talent dziewczyno. A stylizacja zwariowana, zakręcona, niby "od czapy", a fajnie poskładana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe!! Niezła z Ciebie agentka;) Właśnie sobie wyobraziłam jak nażeczone stoją nad stołem tudzież kanapą zawaloną prawymi butami i zaciskają piąstki że takie ładne a sobie nie ponoszą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no tak to właśnie chyba wyglądało :)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Anonimowym, świetnie piszesz :)))
    Pozdrawiam cieplutko)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam te Twoje buciane historie z zapartym tchem;)))) Rownie chetnie ogladam tez Twoje fotki! Swietnie Ci w tych sportowo-meskich koszulkach, wygladasz tak... kobieco!!;)
    Pozdrawiam. ANka

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezla historia! A tshirt po prostu mega :)

    effiesdress.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś mega zwariowana :) super butki, spódnica i wszystko! A koszulka jest na mojej liście must have!

    OdpowiedzUsuń
  7. Swiatowo, top fashion !

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze zdjęcie - dla mnie bomba, poza uśmiech - cała TY Aguś :) pozdrawiam, Elka

    OdpowiedzUsuń