31.08.2013

Black, red, white

Dziś z góry przepraszam - za dużo nie poczytacie. Obowiązki zawodowe wzięły górę nad szafiarskimi tekstami, ja zaś aktualnie zaczytuję się pasjami listą podręczników do gimnazjum i za każdym razem, gdy na nią zerkam, liczę, że dobrnęłam do końca. Cholera, długo było to tylko pobożne życzenie, ale dziś dumnie mogę ogłosić: YES, I DID! Zapewne większość z Was wie, jak kosztowna to literatura i że w sierpniu to właśnie wyprzedaże ratują naszą szafę (czerwone sandały, na przykład) w obliczu odchudzonego książkami portfela.  I gdy myślę o tym, że w dobie internetu, w czasach ujarzmiania przyrody i podboju kosmosu (poleciałam teraz moim wychowawcą z podstawówki, więc to już trochę archaizm, ale niech tam!) właśnie zakupiłam 25 książek, które równie dobrze spełniłyby swoje zadanie w wersji elektronicznej, jednocześnie ratując fatalne kręgosłupy naszych dzieci, to aż piszczę ze złości...  Niezbyt mocno jednak, bo perspektywa TAKIEGO weekendu leczy moje skołatane nerwy, jak Aviomarin pawia :)
Jakiego weekendu?
Dziś bawimy się na długo wyczekiwanym garden party (lepiej brzmi niż "osiedliny") u Hanny i Piotra, a wierzcie mi: będzie się działo! :)))
Jutro radujemy się rodzinnie, bo nasze małe Słonko, Milan, malusi synek kuzynki zostanie ochrzczony. W gronie najbliższej rodziny (jakieś 80 osób, hehe) będziemy radować się tym małym przystojniaczkiem, życząc mu dużo zdrowia, szczęścia no i fajnej żony kiedyś :)))
I jeszcze jedno, najważniejsze - w ten weekend znów będę miała wszystkie moje Skarby przy sobie <3
Uuuuuu, wwwooowww, aaaaaa. O, tak się cieszę!

Cudownego weekendu Kochani!!!



















 pics by Ola
kurtka słorzana - sh, dawno temu, spodenki DIY, koszulka nn, sandały Stradivarius wyprzedaż

24.08.2013

My lovely town

Mojemu miastu można wiele zarzucić - że bezrobocie wysokie, że jedno kino, że dwie kawiarnie na krzyż. Że nocą śpi, jak większość jego mieszkańców, zamiast świecić neonami, ryczeć hukiem samochodów i szaleć w rytm muzyki disco. Tego nie ma. Znane są jedynie pojedyncze przypadki i wybrane miejsca, w których miasto udaje Ibizę, tańczy się do białego rana,  cekiny i pióra powiewają na kobiecych biodrach, a mężczyźni nawet są jakby ładniejsi ;) Kolejne piwo na pewno potęguje to wrażenie, no wiecie.
Ludzie się znają, a nawet jak się nie znają, to i tak każdy o kimś ma coś do powiedzenia. Taka mentalność. Brak porządnego kina, teatru i opery jakoś trzeba sobie zrekompensować przecież. Jest kilka dzielnic tak żądnych sztuki wyższej, że strach jest nawet pomyśleć o zwiedzaniu - horror przelata się tam z tragikomedią, a tony wyśpiewywanych pijackich arii są tak wysokie, że aktualnie prowadzone są badania, czy to aby nie kolejne pokolenie Marii Callas koczuje nad Pilicą :)
Na (nie)szczęście chyba każde miasto taki teatr posiada.
Nie jest też łatwo przejść niezauważonym z gadżetem, który np. budzi podejrzenia. I tak idziesz np:
- z wózkiem z dzieckiem koleżanki, ok. 10 metrów: "Boże, kolejne dziecko, ale z kim???"
- z kolega z podstawówki, ok. 3 metrów: "Boże, rozeszła się i kto to ten nowy???"
- z koleżanką, ok. 20 metrów: "Boże, te dwie to wciąż wrażeń szukają, ale dokąd idą???"
- z przystojnym facetem:"Boże, gdzie on ma oczy? Chyba jest dobra w łóźku"
- z facetem nieprzystojnym: "Boże, gdzie ona ma oczy. Na pewno on ma kasę"
- z psem, ok. 10 metrów: "Boże, z tą to już tylko pies wytrzymuje"
- z kotem, nieważne ile: "Boże, zbzikowała!!!"
- z torebką, sama, bez względu na dystans "Boże, biedaczka"
- z uśmiechem na twarzy: "Boże, i z czego to się tak cieszy?"
- ze smutkiem w oczach: "Boże, a tak się cieszyła, tak się cieszyła, no to teraz ma!"
- z powagą : "Boże, a ta czemu się tak wywyższa?"
- z aparatem, w centrum miasta:"Boże, fotograf-pożal-się-boże!"
- z aparatem i Fotografem, w centrum miasta: "Boże, modelka-pożal-się-boże"

I nawet ja się uśmiecham, jak o tym piszę, bo nigdzie, przenigdzie stereotypy nie nabierają takiej mocy, jak w małym mieście. Wymykasz się jednak na chwilę z tej kuźni stereotypów i jednak widzisz, że miasto ma wszystko, czego do szczęścia potrzeba: tu jest Twoja rodzina, tu są Twoi przyjaciele (pozdrawiam też tych wyjezdnych :)), domówki, czczone z najwyższą pobożnością, są niejednokrotnie gorętsze niż Ibiza, wokół i woda (Jezioro Sulejowskie), i ociekający zajebistością minikurort Spała (to tu przyjeżdżają Prezydenci RP) i Góra Kamieńsk..... Mój Tomaszów.
Mój Tomaszów w centrum jest jednym wielkim placem budowy...przebudowy właściwie. Wierzę, że przebudowa będzie miała wymiar nie tylko architektoniczny. I wbrew wszystkim złym opiniom, jako totalna, niepoprawna i nieuleczalna optymistka - wierzę!
Trzymajcie się!!!





















































pics by Maciej
koszulki no name, spodnie Bersha (stare), sandały MNG, torebka second hand

18.08.2013

Too big clothes, czyli jezioro łabędzie

Ponoć łabędzie łączą się w pary na całe życie.
Ornitolog ze mnie żaden, ale jak przyglądałam się ostatnio kilku łabędzim parom, to po pierwsze nie tak łatwo to stwierdzić. Trudno zaprzeczyć bowiem, że trochę się te pary nie zmiksowały jednak - te kobitki łabędzie wyglądają po prostu tak samo, o pomyłkę nietrudno :) Po drugie nie mam pewności, że to ma sens. Wizja życia spędzonego u boku pierwszej miłości z przedszkola, Pawełka, który buraczkami obrzucił kucharkę, gdy ta wydała mu zbyt małego kotleta w porcji obiadowej, właśnie w takich sytuacjach trochę mnie prześladuje. To właśnie dlatego sporadycznie robię buraczki, a moje kotlety schabowe średnicą zbliżają się do rozmiarów słusznej wielkości patelni. A nóż, widelec, ktoś uzna, że są za małe?? ;)
Pawełek, choć nieobecny, zdeterminował moją kulinarna przyszłość - zjeść lubimy DUŻO. To i ciuchy lubimy DUŻE. Obszerna, cudownie miękka tunika,w kupiszowym, odbarwianym stylu bardzo taktowanie zakrywa skutki dużych porcji obiadowych. A do tego DIY spodenki, które a to sobie przytnę, a to sobie dziurę palcem wywiercę...nożyczkami sobie pomagając. Przy botkach także. I faktycznie - trochę czuję się znów jak w  przedszkolu - moda nigdy nie była tak łaskawa, zarówno dla tych, co zjeść lubią, a i dla tych, którzy lubią trochę odzież podniszczyć :)
Zachęcam Was do tego!

Miłej niedzieli!