09.09.2013

Lady Gaga vs PRL


Jak pragnę zdrowia - zawsze miałam z ciuchami "pod górkę"!
Dorastałam w czasach, kiedy towar w sklepach był luksusem. Jeśli w ogóle był.
Jeansy były tylko w Peweksie, a na hasło "dostawa śniegowców" ustawiała się nocą wesoła i pijana szczęściem kolejka, po to, by rano, tuż po otwarciu, cała dostawa okazała się kilkoma rozmiarówkami jednego fasonu, która znikała tak szybko, że większa część sklepowego ogonka miała 2 wyjścia: pozostać na zimę z kozaczkami z czternastu poprzednich sezonów albo szukać znajomości wśród służb uprzywilejowanych. Chłopak, którego ojciec był wojskowym/milicjantem/strażakiem nagle stawał się szkolnym bożyszczem, pomimo nóg w iksy i trądziku tak pospolitego, że ze świecą szukać nieskażonego trądzikiem miejsca na dojrzewającym obliczu herosa. Ale heros miał ojca, dajmy na to wojskowego, a że wojsko zawsze uprzywilejowane, to i kozaczki gdzieś tam "spod lady" się znalazły. Cud-chłopak żył więc sobie jak Justin Bieber w czasach zanim opluł fanów z hotelowego balkonu a dziewczęcy trup ścielał się przed nim niczym jesienne liście za oknem...eh. Mnie pozostał łut szczęścia - śniegowce, których nie kupił nikt. Zepsuty suwak nie był żadną przeszkodą dla dziewczyny, która obok kremu na trądzik (także, a jakże!) trzymała w szufladzie kombinerki i śrubokręt, no weźcie.

Potem co niektórym było odrobinę łatwiej. Ówczesne młode matki cierpiały co prawda na niedostatek pieluch tetrowych, podbieranych masowo przez młode, kreatywne dziewczyny, ale bluzkę w końcu trzeba było z czegoś uszyć. To właśnie wtedy notuje się światowy początek techniki DIY, a pomysłowe Polki błyszczały na salonach, podwórkach i na trzepakach w fantastycznych pieluchowych bluzkach i sukienkach. Kolorowe, leciutkie i praktyczne tetrowe outfity (co to i piwo czasem rozlane łatwo było wytrzeć) zaskakiwały formą i kolorem, a jedynym obciachem dla czternastolatki była wizyta w domu towarowym celem zakupienia dwudziestu, dajmy na to, pieluch w obecności wyrosłej znienacka spod ziemi i osłupiałej sąsiadki. Podejrzenia o ciążę w tamtych, uroczych czasach, to był chleb powszedni. Nawet jak się miało czternaście lat. No wiecie. Czasem więc kupowało się prześcieradło, który to fakt w żaden sposób nie dał przerobić się w fajną i chwytliwą osiedlową ploteczkę. Żółto - czarna sukienka z farbowanego prześcieradła była hitem spotkań na trzepaku i mam wrażenie, że w kolejnych dwudziestu paru latach niejednokrotnie podobną widziałam na pokazach Żiwąszi czy Armaniego. No, ale kto by tam proces sądowy o plagiat zaraz wytaczał.
A potem spadł na nas wściekły kapitalizm... Pieluchy tetrowe jakby zniknęły, a w pampersa ubrać się trudno. No chyba, że jest się Lady Gagą. To i w karkówce surówej można po imprezach popierdzielac. Znacie ten kawał o  "dziewczynce, która była tak brzydka, że wieszano jej kiełbasę na szyi, żeby chociaż psy chciały się z nią bawić"? Jak widać - w przypadku Lady Gagi podejrzenia o proporcjonalność zużytego mięcha i stopnia brzydoty są prawdopodobnie uzasadnione.
My zaś, zakrzsztuszeni urokami kapitalizmu nagle pokochaliśmy sieciówki.. pieprzony indywidualizm, tak mocno widoczny w tetrowych stylówach, stał się niemodny. Wszyscy mają coś z Zary (mam i ja ;)), wszyscy chcą  z niej coś mieć, a tylko czasem jakiś pokręcony świr odważy się na szaleństwo przeparadowania przez MIASTO (hehe) w jakimś niezarowym odzieniu. Tak więc dziś niezarowo z bluzką za jakieś 2 zeta z sh, spodnie z imitacji skóry oraz buty, które ostatnio za 9,90 wyrwałam w jednym ze sklepów, wraz z innymi dwoma parami dokładnie w tej samej cenie. No taka była promocja!
Aha! Jako miły dodatek -  kolejne urocze zakątki mojego miasta, które odkrywam na nowo, a o którym już pisałam TUTAJ.


Trzymajcie się !


















pics by Ola
koszulka sh, spodnie nn, buty Centro


26 komentarzy:

  1. Tekst przedni, usmialam sie strasznie:))I nie to zebym nie pamietala tych czasow, nie mysl sobie... z tetry i ja sobie kombinowalam rozne fajne ciuszki;)
    A Gagi to ja jakos nie ten tegez, nie moja bajka...
    A u Ciebie look B&W, calkiem piekny, bluzeczka fajniutka:)
    Buziaki. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaga też i nie moja bajka, ale pisze się o niej cudnie :) Buziaki Andziu :)

      Usuń
  2. Przepięknie! Świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, no wiesz - ja wciąż przed zakupem sprzętu, na razie leczę portfel po wyprawkach do szkół ;) ale potemmm..oj będzie się działo :)

      Usuń
  3. Tekst bardzo prawdziwy :))) az mi sie młodośc przypomniała . Miałam jednak wiecej szcześcia przez przypadek a w sumie przez mój charakterek , że nie tylko chodziłam w tetrowych pieluszkach , które nie ma co bardzo lubiłam . Się rozpisze troche na swój temata, ale sama sprowokowałas hahah ( za dobrze piszesz kochana ) ... a więc ... mając zaledwe dwa tygodnie leżałam sobie grzecznie w wózeczku w czerwcowy słoneczny dzionek , kiedy nagle moja mama w poszukiwaniu jakiejs bluzeczki postanowiła pozostawić mnie pod opieką niezaradnego tatusia , dzięki któremu otworzyła sie dla mnie zupełnie inna modowa ścieżka życia na długie lata . Mama więc buszowała po sklepie a ja darłam ryjka na całego ... i nie pomagało ponoć nic . Niewiele myśląc mój ojciec postanowił szukać pomocy u przechodniów ... zaczepił więc sliczną dziewczynę , ubraną w piekny biały lśniący kostium ... i mówiącą tylko po francusku . Okazało się , że jest paryżanką , zakoachaną w Polaku , któremu urodziła własnie dziecko chłopczyka i podobnie jak moja mama pozostawila go w domku z dzieckiem , sama udajac sie na zakupy . Ukołysała mnie , utuliła i została moją matką chrzestną .... a co za tym idzie pokazała mi logo Chanel ... i nie tylko samo logo . Jej matka szyła u samej Coco Chanel , a ja przy okazji dostwałam piekne prezenty przez wiele lat dwa razy w miesiącu .... to był raj . Ciuchy pożyczałam koleżankom , które nawet nie zdawały sobie sprawy w tamtych czasach co maja na sobie ... to przyszło znacznie pozniej i czesto to wspominamy smiejac sie z tego jakie " puste makówki " miałyśmy :))) Moja chrzestna jest kochana ... ukonczyła polonistykę i uczuła przez długie lata dzieci jezyka polskiego i francuskiego ... została tez dyrektorem szkoły ... Nadal jest piekna jak kiedys ... :))) No to sie rozpisałam :))) buziaki Ertyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicja, a pisz tu sobie ile chcesz, Cudna Kobieto! No jedno trzeba przyznać - niektórzy to są w czepku urodzeni, a potem ...w Chanel spędzają dzieciństwo ;)) Dzięki, że zajrzałaś! :) p.s. A Wy już po weselu?

      Usuń
  4. o matko jak ja Cię kocham za te teksty!!! Ja pamiętam podobne klimaty. I te wszystkie cholerne kolejki;) Ale za to klimat był;) Słuchaj wyglądasz super, bluzka mi się niesamowicie podoba. W piątek na chwilę zawitałam w Twoim mieście, bo byłam niedaleko w biurze rachunkowym. Obeszłam wszystkie lumpki i nabyłam kilka produktów u chińczyka;)A to wszystko na waszym piękniejącym rynku jak mi jedna pani powiedziała w sklepie "wciąż w przebudowie ale na wiosnę ma być ładnie":)
    A buty za 9 zeta to ja uwielbiam, nawet mam jedne z nich na stópach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żeby nie było to najbardziej pamiętam kolejkę po chlebek i po kawkę bo mnie babcia w kolejeczkę ustawiała:) No i mama moja miała szał przeróbkowy i szyła kiecuszki najróżniejsze także z poszewek na pierzynę a z takich starych odpruwała koronki i doszywała do bluzek. Ale wyglądała jak spod igły:)

      Usuń
    2. O, no widzisz. Mogłaś dać znać - zrobiłybyśmy sobie spotkanie blogerek ;)) Dzięki Kochana :)

      Usuń
  5. Ty jesteś niesamowita!!! Dorastałyśmy w tych samych czasach. Też przesiadywałam na trzepaku i też szyłam z tetry, co tylko się dało. W kolejkach niewiadomo za czym też stałam, a jakże. Ale tak jak Ty to opisałaś, to było całkiem fajnie :)
    Twoja bluzka w moim stylu, śliczna.
    Mogłabyś częściej publikować teksty? UWIELBIAM CIĘ CZYTAĆ !!!
    Buziaczki :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soniu, no tak właśnie pomyślałam, że to troszkę "Twój" zestaw :) Co do Twoje prośby - staram się, ale ostatnio obowiązki zawodowe zajmują mi bardzo dużo czasu :) miód lejesz na moje serce, więc obiecuję poprawę :) Ściskam Soniu!

      Usuń
  6. Bardzo dobrze piszesz, świetnie wyglądasz - kapitalnie się tu bawię :)
    Ślicznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. i like your top
    thanks for your visit dear :)

    Http://Fashioneiric.blogspot.com

    Coline ♡

    OdpowiedzUsuń
  8. kurcze leże z kopytkami w gorze ze smiechu - terowe sukienki no i sam tekst dowcip no uwielbiam sobie tak dobrze poczytac <3 jak widac za grosze mozna wyglądac- cenie to bardzo

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny tekst ! już dawno się tak pozytywnie nie ubawiłam na żadnym blogu :)))

    stylizacja B&W pierwsza klasa ! aaaaa no i dorastałyśmy w tych samych czasach :)

    pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny, klimatyczny post. Ładna koszulka!

    OdpowiedzUsuń
  11. No i miałam co poczytać do porannej kawusi :D
    Mistrz pióra lekkiego i dowcipnego - uwielbiam <3
    :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Torebka i buty rewelacja! :) Dodają pazura całej stylizacji :) Gorąco pozdrawiam i zapraszam do mnie :) http://style-of-secret.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nice blog. Following you now.

    Do not forget to visit my blog :)

    http://cantellyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. NICE BLOG. LOVELY PHOTOS

    FOLLOWING YOUR BLOG

    DONT FORGET TO VISIT AND FOLLOW MINES:

    http://cantellyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. ja byłam wychowywana przez Ojca, który długo nie mógł zapomnieć o tych trudnych czasach, więc pomimo wielkiego asortymentu w sklepach musiałam chodzić w ciuchach po babci ;) pięknie wyglądasz, połączenie spodni, bluzki i butów genialne ;)

    OdpowiedzUsuń